wtorek, 05 stycznia 2016
Deklaracja 2016

Dotychczas  tylko raz miałam postanowienie noworoczne. Wprowadzone wprawdzie jakiś czas po zmianie roku ale bardzo w okolicach. Dwa lata temu postanowiłam spróbwać nie słodzić herbaty przez rok. Wytrzymałam i już nie wracam. 

Tym razem zamiast się ograniczać postanawiam się porządnie rozpędzić i dołączam się do akcji przeczytania 52 książek w 2016.

Stało się. Padła deklaracja to nie wypada zawieść. 

Boszzzz, tylko czy ja znajdę jeszcze czas żeby je opisać;)

niedziela, 21 października 2012
"Platforma", autor: Michel Houellebecq, Francja

Druga pozycja dla mnie spod pióra tego autora. Wcześniej zaliczyłam "Cząstki elementarne", które na początku wydały mi się głównie pornografią ale po jakimś czasie przyznaję że zyskały w moich oczach. Gdy myślę o tej  książce teraz to objawia mi się jako niesamowicie smutna historia zagubionego wiecznego chłopca. 

Bohater "Platformy" wydaje mi się w pewnych momentach podobny do bohaterów "Cząstek elementarnych" Bruna i Michela razem wziętych. W  ogóle książka wydaje mi się wariacją na ten sam temat.

"Platforma" przesycona jest seksem, wulgaryzmami a przy tym podkreśla pustkę życia człowieka w XXI wieku. Nieszczęśliwe małżenstwa, bezsensowna przemoc, nastawienie na pieniądz to historie z tej książki.

I tym razem po lekturze książki tego autora mam poczucie że to bardzo smutne historie.

"Wszystko może nas spotkać w życiu, przede wszystkim zaś nic" – powtarza Michel, główny bohater Platformy. Czterdziestoletni urzędnik, przekonany o bezużyteczności swej pracy. Nic nie ekscytuje Michela i prawdę mówiąc za wiele nie oczekuje od życia. Gdy nagle pojawia się w nim Valérie jest szczerze zaskoczony że ktoś może chcieć z nim być. To niespodziewane szczęście zostaje jednak brutalnie zakończone przez tragiczne wydarzenia.

Książkę się czyta dobrze. Historia wciąga i jest się ciekawym jej rozwinięcia. Niestety jednak po przeczytaniu dwóch pozycji Houllebecqa nie ciągnie mnie do sięgnięcia po kolejną.

 

czwartek, 16 sierpnia 2012
"Żuk w mrowisku", autor: bracia Strugaccy, Rosja

To już kolejna pozycja od braci więc z góry wiedziałam, że będzie dobrze.

Wybór tej książki był przyznaję trochę nieprzemyślany ponieważ jest to kontynuacja losów Maksyma Kammerera z książki "Przenicowany świat" której to nie czytałam. Widziałam wprawdzie film Fiodora Bondarczuka ale to przecież nie to samo. Jednak, jak podpowiada mi Wikipedia: "Ciągłość fabuły w stosunku do poprzedniej części nie została zachowana, jednak pojawiają się pewne elementy łączące obie książki" Także nie odczuwałam bardzo braków w znajomości wcześniejszych losów bohatera.

Akcja toczy się w 2287 roku. Maksym Kammerer, pracownik światowej Komisji Kontroli ma za zadanie odszukać Lwa Abałkina który z niewyjaśnionych powodów opuścił swoją placówkę i po powrocie na Ziemię nie zgłosił się do Centrali. Już na samym początku poszukiwań zaginionego zwiadowcy planetarnego Kammerer napotyka na mur tajemnicy. Jak zwykle u braci tytuł jest świetną puentą dla treści książki. 

Skoro podobał mi się film Bondarczuka i lektura "Żuka w mrowisku" sprawiała mi przyjemność chyba jest to znak aby sięgnąć po "Przenicowany świat". Czekajcie na recenzję mam nadzieję niebawem:)

 

środa, 20 lipca 2011
"Lux perpetua", autor: Andrzej Sapkowski, Polska

Zbierałam się do tej książki i zbierałam latami. W końcu znalazłam na nią czas na długich spacerach z córką po Kampinosie. Idealna sceneria do tego typu powieści.

Niestety tak długo zwlekałam z przeczytaniem tej częsci trylogii, że już właściwie nie pamietam poprzednich tomów. Chwilę mi zajęło przypomnienie sobie kto jest kim i z kim, i dlaczego i po której stronie mocy stoi.  Gdy tylko to ogarnęłam to poszło z górki bo lektor, Roch Siemianowski zdacydowanie daje radę i przyjemnie się go słucha.

Kłopotów a także poszukiwań miłości głównego bohatera Reynevana ciąg dalszy. A wszystko to w burzliwych  czasach gdy przez Śląsk i Czechy przetaczały się krucjaty i husyckie wyprawy odwetowe.

Jak na ostatni tom przystało zamyka on wcześniej rozpoczęte wątki. Niektóre lepiej, nięktóre gorzej ale wszystkie według mnie ciekawie. Nie ukrywam, że gdy pzyszło do  zakończenia historii wielkiej miłości Reynevana byłam zdecydowanie podekscytowana.

Trafiłam na negatywne opinie odnośnie tej części jednak dla mnie jest to pozycja godna polecenia. Co do samej wersji audio to także nie mam jej nic do zarzucenia.


niedziela, 06 lutego 2011
"Dziwne losy Jane Eyre", autor: Charlotte Brontë, Wielka Brytania

Kolejna klasyka na liście moich lektur. Drugi audiobook jaki wpadł w moje ręce. Dużo lepszy zresztą od poprzedniego, "Europejki" Manueli Gretkowskiej.

Samą historie znałam we fragmentach wcześniej z filmów. Chyba jednak nigdy nie trafiłam tak żeby obejrzeć całość, także mimo wszystko fabuła była dla mnie do końca nie znana.

Główną bohaterkę poznajemy już w młodym wieku i śledzimy jej losy aż do najważniejszej części książki kiedy to trafia na służbę do mrocznego Edwarda Fairfaxa Rochestera. W jego życiu kryje się tajemnica, która stanie na przeszkodzie szczęcia tych dwojga.

Sama historia jest dość banalna i przewidywalna. Czesto ciężko było mi zrozumieć zachowanie głównej bohaterki, a już na pewno nie wyobrażam sobie abym mogła się z nią utożsamiać w którymkolwiek momencie jej życia.

Książkę tą rozpatruję trochę w kategoriach porównania z powieściami Jane Austen i w tym pojedynku Charlotte Brontë jak dla mnie wygrywa.

Jako książka dla dorastających dziewcząt myślę, że "Dziwne losy Jane Eyre" jest zdecydowanie godna polecenia. Niestety dla mnie jest to już literatura, którą bardziej mogę polecić swojej córce za te kilkanaście lat niżeli samej sięgnąć po ten tytuł ponownie.

Co się tyczy samego audiobooka to niedociągnięcia na płaszczyźnie jakości dźwięku zdecydowanie nadrabia profesjonalizm czytającej Anny Romantowskiej. Duża różnica w stosunku do "Europejki".


sobota, 14 sierpnia 2010
"Europejka", autor: Manuela Gretkowska, Polska

15 czerwca 2010 na świat przyszła moja córka. Mała Basia. Ci, którzy mają dzieci wiedzą, że regularne spacery to bardzo ważna rzecz. Niestety niewygodnie się czyta prowadząc wózek (szczególnie po lesie,  jak jest w moim przypadku) a warto coś zrobić z tym czasem. Audiobooki sprawdzają sie nie tylko w korku ale także na spacerach z bobasami.

Na pierwszy ogień poszła "Europejka". Tak akurat wyszło. Z Manuelą Gretkowską mam różnie. Niektóre jej książki mi się całkiem podobają, a inne uważam za całkowite nieporozumienie. Podobała mi się "Polka" i także w tym tytule podobały mi się fragmenty o córce - z wiadomego powodu były dla mnie interesujące. Niestety reszta miała lepsze i gorsze chwile. Generalnie jest to jeden wielki felieton, albo inaczej - pare felietonów zebranych do kupy. Gretkowska opisuje w książce swoje przemyślenia dotyczące tego co się dzieje w jej życiu (nowy dom, wyjazdy na targii książek, wakacje itd.). Może być ale bez większych ekscytacji.

Mam też zastrzeżenia co do realizacji wersji audio. Momentami słychac było które fragmenty tekstu były dogrywane później.

Podsumowując nie uważam tego czasu za zmarnowany ale też nie sięgnę po ten tytuł w wersji papierowej.

poniedziałek, 10 maja 2010
"Perswazje", autor: Jane Austen, Wielka Brytania

okladka ksiazki Jane AustenW związku z tym, że niebawem będę mamą postanowiłam nadrobić zaległości i się doedukować z klasyki literatury. Na pierwszy rzut poszedł "Hrabia Monte Christo", o którym mam nadzieję niebawem napiszę, a zaraz po nim sięgnęłam po Jane Austen.

Widziałam większość z  filmowych adaptacji jej tytułów i zawsze wydawały mi się co najmniej poprawne. Widziałam też "Rozważni i romantyczni: klub miłośników Jane Austen", które zdecydowanie mi się podobało. Pomysłałam więc, że coś musi być w jej pisarstwie skoro kinomatografia ciągle do niej sięga.

Gdzieś w jednej trzeciej książki zorientowałam się, że widziałam adaptację także tej pozycji więc dalsze losy bohaterów były mi już znane, jednak od początku zakładałam, że przy tej lekturze najważniejszy będzie język i styl pisania a nie przedstawiana historia jako taka.

Z przykrością muszę przyznać, że czuję się zawiedziona.  Może sobie za dużo obiecywałam, ale wyrazy jakie mi się nasuwają dla opisu tej książki to "naiwna" i "banalna". Lekkie czytadło. Zastanawiałam się, czy to nie kwestia czasów, że wtedy tak się po prostu pisało, ale kolejną lekturą dla mnie była "Anna Karenina", która mnie porwała. Napisana wprawdze około 50 lat później ale czy aż tyle mogło się zmienić dla literatury?

Owszem, nie powiem żebym się męczyła czytając "Perswazje" ale zdecydowanie nie zrobiły na mnie wrażenia więc najparwdopodobniej nie sięgnę po tą autorkę ponownie. Uznaję książkę za "zaliczoną" i nic poza tym.

sobota, 01 maja 2010
"Żart", autor: Milan Kundera, Czechy

okładkaJuż jakiś czas minął odkąd przeczytałam ten tytuł dlatego też pamietam tylko najsilniejsze wrażenia odnośnie tej książki. A najsilniejsze wrażenie jest takie, że książka mi się podobała.

Rzecz się dzieje w czasach panowania komunizmu w Czechosłowacji. Losy Ludwika, głównego bohatera przyjmują niespodziewany obrót w wyniku wysłania kartki, tytułowego żartu do swojej koleżanki. Echo tego jednego wydarzenia odbija się przez resztę  jego życia. Losy Ludwika przeplatają się z losami kilku innych przedstawionych nam bohaterów tworząc wciągającą narrację. Historia o ironii zemsty w rzeczywistości opowiada także o uwikłaniu ludzkiego losu w historię.

Choć fabuła ma miejsce w czasach, które mnie zupełnie nie interesują to mimo tego udało mi się wciągnać w tą historię. Myślę, że to dzięki temu, że mamy do czynienia z przeplataniem się losów paru postaci. Kundera w ciekawy sposób prowadzi nas przez historię aż do finalnych wydarzeń .

Książkę dostałam w prezencie z czego się bardzo cieszę i za co bardzo dziękuję bo pewnie sama bym po nią nie sięgnęła a tak mam bardzo porządną pozycję na półce.

 


środa, 07 kwietnia 2010
"Feet of Clay", autor: Terry Pratchett, Wielka Brytania

Terrego Prachetta pierwszy raz przeczytałam chyba w liceum. Oprócz Świata dysku czytałam też inne pozycje tego autora więc zdecydowanie mogę stwierdzić, że jest mi on znany i przeze mnie lubiany.

Tak się akurat złożyło, że ten tytuł leżał u nas i czekał na przeczytanie już od dłuższegob czasu więc doszłam do wniosku,  że coś w końcu trzeba z tą książką zrobić.

W dobrze znanym wszystkim fanom Pratchetta mieście Ankh-Morpork ktoś popełnia tajemnicze zbrodnie na staruszkach a do tego życie Patrycjusza jest w niebezpieczeństwie. Spokojne i usłużne golemy od jakiegoś czasu się dziwnie zachowują. Czyżby były wplątane w tą historię? A na tle tej kryminalnej zagadki Angua zastanawia się nad swoją przyszłością a straż zdobywa nowego członka... członkinie...członka.

Książkę czytałam po angielsku, więc niestety z góry wiedziałam, że część smaczków mnie ominie i niestety to się potwierdziło. Jednak mimo wszystko "Na glinianych nogach" bo tak brzmi tytuł w polskiej wersji jest pozycją całkiem zacną i czytało mi się ją z przyjemnością.

czwartek, 25 lutego 2010
"A teraz zaczekaj na zeszły rok", autor: Dick Philip K., USA

Nie ulegało wątpliwości dla mnie, że Philip K. Dick musi być świetny bo tyle dobrego o nim słyszałam. Właściwie nie znam osoby, która by się o nim źle wypowiadała. Oglądałam też "Scanner darkly", który zrobił na mnie świetne wrażenie. Tak przygotowana sięgnęłam po tą książkę jak zwykle właściwie przez przypadek. Po prostu potrzebowałam jakiejś małej, poręcznej pozycji po tym jak nadźwigałam się "Shoguna"

Książka jest gabarytowo niepozorna ale zawarta w niej historia jest bardzo bogata. Główny bohater, doktor Eric Sweescent w krótkim czasie zostaje wplątany w całkiem zawiłą sytuację zarówno w życiu osobistym jak i toczącą się na najwyższych szczeblach rządowych.

Philip K. Dick umieścił w tym krótkim tytule pomysłów na co najmniej 3 inne pozycje. Ziemia jaką poznajemy zaplątana jest w międzyplanetarny konflikt, w którym nie wiadomo, która ze stron jest wrogiem, a która sprzymierzeńcem. Właśnie powstał jako broń wojskowa nowy, silnie uzależniający, i gwałtownie wyniszczający organizm narkotyk. Ludzkie życie można przedłużać w nieskończoność dzięki przeczepom tzw "sztorgów".  To tylko pare z zawartych w książce wątków.

Bardzo szybko wciągnęłam się w książkę. Najpierw czytana tylko w metrze przeszła też "na salony", szkoda tylko, że to taka krótka pozycja. Polecam wszystkim osobom lubiącym dobre s-f. Pamietam, że "Scanner darkly" uznałam za bardzo smutny film, i podobnie po przeczytaniu tej książki stwierdziłam, że jest to raczej smutna historia. Cóż, możliwe, że ten pisarz już tak ma, że pozostawia nas w pewnym poczuciu melancholii. Sprawdzę to przy kolejnym tytule tego autora.

 
1 , 2 , 3